Napastnik odc.2
Był już coraz bliżej, a ona siedziała sparaliżowana strachem. Widziała jedynie ostrze noża, które sunęło po płytkach na ścianie jej zielonej łazienki. Zielony to kolor nadziei, prawda? Jednak ją nadzieja opuściła z chwilą, gdy ten obcy mężczyzna stanął z nią twarzą w twarz. Nie miała wątpliwości, że przyszedł ją zabić.
Nie zadawała sobie dziecinnego pytania: dlaczego? Nie chciała wiedzieć, bo na pewno nie potrafiłaby tego pojąć. Nie znała go, więc jaki mógł być powód tej wizyty? Pewnie najoczywistszy – lubił zabijać. I nagle coś się stało. Wyraz jego twarzy, do tej pory malowało się na nim skupienie i beznamiętność, zaczął jakby topnieć. Drgnęły mu mięśnie szczęki. Miał owalną twarz z głęboko osadzonymi oczami koloru węgla. Nie sądziła, że ludzie mogą mieć tak ciemne oczy. Brwi łączyły się nad nosem, co dodawało mu groźnego wyglądu. Prawie nie miał ust, tylko jakby rysę pozostawioną po dawnej ranie.
Zatrzymał się w połowie drogi i patrzył na nią. Wydawało się jej, że kogoś słucha, bo zaczął potakiwać głową. Nagle zwrócił rękojeść noża w jej stronę. Nie wiedziała, co to ma znaczyć. Rysa na jego twarzy wygięła się i dopiero po chwili dotarło do niej, że się uśmiecha.
- No dalej, Joanno. To Twoje przeznaczenie – jego głos brzmiał jak szelest wiatru na pustyni, oschły i drapiący.
Skąd do diabła wiedział, jak ma się nazywa? I właściwie, czego do niej chciał? Dygocząc na całym ciele podniosła się i stanęła najdalej jak mogła, aby jednocześnie wziąć od niego nóż. I co teraz? Uciekać? Stał w drzwiach, więc ta opcja została wyeliminowana. Napastnik nawet nie drgnął, rozkładając nagle ręce w geście wyglądającym jak zaproszenie do przyjacielskiego uścisku.
- No dalej, jak już zaczniesz, nie będziesz potrafiła przestać – znowu ten chropowaty dźwięk jego głosu. Przyprawił ją o gęsią skórkę.
Czuła się, jakby oglądała tą scenę z zewnątrz. Postawiła pewny krok do przodu i dźgnęła go nożem prosto w klatkę piersiową, gdzie spodziewała się ugodzić serce. Zaskoczyła ją bezgraniczna radość, jaka malowała się na jego twarzy, kiedy opadał na podłogę. Nie oglądnęła się za siebie, kiedy wyszła do sypialni, ubrała się i skierowała do kuchni. Miała gdzieś pod zlewem środki dezynfekcyjne, którym oczyściła nóż z krwi. Wsunęła go za pasek spodni, minęła beznamiętnie torebkę w przedpokoju i wyszła z mieszkania. Nie będzie już potrzebować niczego z tego domu.
To, co kłębiło się w jej głowie, przerażało ją. Najbardziej jednak obawiała się myśli, że sprawiło jej to satysfakcję. Nie miała pojęcia, kim on był, nie obchodziło jej to. Usiadła na ławce parkowej i odetchnęła nocnym powietrzem. Zdawała sobie tylko sprawę, że odkryła w sobie mroczne pożądanie, aby to powtórzyć…
Najnowsze komentarze