Stereotyp dentysty
Każdy z nas mając do wyboru wszystkie specjalizacje lekarskie, najbardziej boi się wizyt u dentysty. Na sam dźwięk wiertła przechodzą nas ciarki, a przekroczenie progu gabinetu graniczy z desperacją.
Obawa przed stomatologiem wynika z dziecięcego przeświadczenia, że to musi boleć. Żadne z nas nie jest amatorem wyrywania zębów czy borowania. W poczekalni wyczuwamy woń środków dezynfekcyjnych i czujemy się jak w szpitalu. Pielęgniarki są miłe i uśmiechnięte, jakby wiedziały, że te ostatnie słowa otuchy są nam naprawdę niezwykle potrzebne. Dojrzali mężczyźni przypominają przedszkolaki, które z wytrzeszczonymi oczami pełnymi przerażenia czekają na lakowanie. Nie bolało, ale strach pozostał.
Kiedy, jakimś cudem, jesteśmy już w gabinecie dentystycznym, zwykle stanowi to konieczność. Decydujemy się na chwilowy ból, aby zakończyć kilkudniową mękę. Siadamy na fotelu i staramy się zapaść w nim jak najgłębiej. Stomatolog zbliża się do nas z narzędziami medycznymi, niczym chirurg przed amputacją bardzo ważnej kończyny. Co tu dużo mówić, zęby ma się tylko jedne. Przed oczami przewijają się wspomnienia z całego życia. Widzimy scenę z dzieciństwa, jak próbowaliśmy wyrwać sobie bolący ząb, nitki przywiązanej do klamki. Zamykamy oczy i staramy się wrócić do tych beztroskich lat.
Otwieramy je po minucie i nagle uśmiechnięty pan doktor mówi, że już po wszystkim. zastanawiamy się, czy naprawdę nic nie bolało, czy chce nas naciągnąć, a wcale nic nie zrobił. Traktujemy go jak przeciwnika na polu bitwy. Czy zęby nie mogą być wieczne? Przecież myjemy je 2 razy dziennie, używamy gum do żucia, a one i tak się psują i zmuszają nas do tego desperackiego kroku przyjścia tutaj.
Wystarczy zdobyć trochę informacji, a okazałoby się, że stomatologia rozwija się. Rynek wypełniają przeróżne środki znieczulające, a metody leczenia są ciągle ulepszane. Ale i tak strach się bać.
Najnowsze komentarze